Z przykroscia przeczytalem informacje na "Sportowe Podhale" o smierci Ewalda Grabowskiego. Nie napisze nic odkrywczego ze kazdy z nas ma swoja swieczke ktora swieci sie tak dlugo jak jest "zdrowy" knot i "tyle ile jest nam zapisane". Niemniej mam takie uczucie ze sposobem naszego zycia, tym co w nim czynimy i jak wspolistniejemy z naszymi bliźnimi to "nasza swieczka" moze swiecic bardziej jasnym i cieplym plomieniem lub mniej. Byc moze dluzej rowniez. Nie znalem pana Ewalda kilkadziesiat czy kilkanascie lat. 30 lat starszy ode mnie. Znalem Go kilka lat kiedy przebywal w Polsce. W Nowym Targu. Nie mnie tez jest fachowo od strony sportowej ocenic Jego metody pracy. To czesc oceny raczej zawodnikow czy wspolpracownikow szkoleniowych. Efekty widzielismy wtedy wszyscy. Jest (bylo) naturalne ze nie wszyscy mogli podołac. Nie wszyscy mogli byc zadowoleni ale kolekcjonowanie zlotych medali mistrzostw Polski kazdemu dawalo satysfakcje i pozwa...
Witam. Blog głównie sportowy.Zdarzy sie wyprac brudy i przemaglowac co nieco. Ale raczej bedzie czysto jak to po praniu. Pozasportowe tematy rowniez mogą się pojawić.