Nie napisze nic odkrywczego ze kazdy z nas ma swoja swieczke ktora swieci sie tak dlugo jak jest "zdrowy" knot i "tyle ile jest nam zapisane".
Niemniej mam takie uczucie ze sposobem naszego zycia, tym co w nim czynimy i jak wspolistniejemy z naszymi bliźnimi to "nasza swieczka" moze swiecic bardziej jasnym i cieplym plomieniem lub mniej. Byc moze dluzej rowniez.
Nie znalem pana Ewalda kilkadziesiat czy kilkanascie lat. 30 lat starszy ode mnie. Znalem Go kilka lat kiedy przebywal w Polsce. W Nowym Targu. Nie mnie tez jest fachowo od strony sportowej ocenic Jego metody pracy. To czesc oceny raczej zawodnikow czy wspolpracownikow szkoleniowych. Efekty widzielismy wtedy wszyscy. Jest (bylo) naturalne ze nie wszyscy mogli podołac. Nie wszyscy mogli byc zadowoleni ale kolekcjonowanie zlotych medali mistrzostw Polski kazdemu dawalo satysfakcje i pozwalalo zapomniec o trudach w czasie drogi do sukcesu i bycia tym najlepszym.
Znam zawodnikow co dzisiaj mniej sympatycznie wspominaja tamte czasy ale sa tez tacy ktorzy mowia ze Grabowski wykrzesal z nich poklady umiejetnosci i sil o ktorych czasem nie mieli pojecia. To slynne Jego powiedzenie "Zeby wyjac z lodowki trzeba najpierw do niej włożyc" czyli trzeba sie natrenowac by zostac MISTRZEM.
Dzisiaj tak bardzo tego brakuje w polskim sporcie. I to nie tylko w hokeju.
Pan Grabowski byl obyty w swiecie hokeja. Przeciez na Łotwie a wczesniej w ZSRR to byl (jest) sport numer 1. Doswiadczyl tego sportu wsrod jednych z najlepszych na swiecie i przyjechal do malego Miasta Nowego Targu by znowu zrobic Wielki Klub. I tego dokonal.
Byl twardy,czasem.szorstki ale mowil prosto z mostu bo wiedzial o czym mowi. To docieralo na nowotarski grunt. Nawet mnie jako kibica nauczyl by wierzyc w siebie. Wierzyc w to co sie robi i robic to powtarzajac az do skutku ktory po wytrenowaniu bedzie łatwiejszy do wykonania a wtedy mozna przejsc do kolejnego etapu rozwoju. Tak wlasnie "rozwijal" sie Nasz Klub Kibica na Parkowej 14. Ze zwyklego chlopaka stalem sie "szefem" tego calego zamieszania. Poczatkowo podsmiewano sie ze mnie ze "chodzi na mecze drze ryja" ale kiedy Szarotki graly top hokej,kiedy ogrywalismy Unie raz za razem a na mecze wyjazdowe do Oswiecimia owczesny PKS podstawial po 3-4 autobusy pod lodowisko bo tylu chetnych mialem zapisanych na wyjazd przestano sie smiac. Zobaczono w Nowym Targu "aksamitna rewolucje" w kibicowaniu jak to wtedy nazwal pan burmistrz Czeslaw Borowicz. Wszystkim udzielala sie hokejowa atmosfera wokol Podhala. Ludzie "walili" tlumami po 6000 na mecze.Apetyt rosl w miare jedzenia wiec i MY kibice z naszego Klubu Kibica chcielismy wiecej.
Zaczelismy organizowac sie w tygodniu na spotkaniach,szukac sponsorow na koszulki,identyfikatory. Klub oferowal znizki lub darmowe bilety na mecze.Uczylismy sie kiedy mozna cos zaspiewac w czasie meczu by dostosowac sie do sytuacji.Pierwsi w Polsce dzieki pomocy pana Andrzeja Szelaga z TVP Krakow uzylismy reflektora punktowego by oswietlac wyjezdzajacych hokeistow na tafle kiedy ja czytalem imiona z lodowiska ubrany we frak i cylinder w barwach klubowych . Tak. Oswiecim zrobil to po nas. Spotkania z zawodnikami po meczach (minikonferencje) i integracja z kibicami.Sprzedaz karnetow przed sezonami. Pamietam ze rozprowadzilem kiedys okolo 200 takich. Pomysl by sie spotykac na rozmowy o hokeju, o Podhalu przy mevzach NHL bylo jak wizjonerstwo. Bylo i sie ziscilo bo natchnienie i dobre slowo podpowiedzi i wsparcia mialem od Pana Grabowskiego a pozniej od tych ktorzy "zobaczyli i uwierzyli" czyli kibicow naszych kochanych Szarotek jak Pawel Batkiewicz,Mariusz Leja, Maciek Klimowski,Zbigniew Steskal, Maciek Trzcinski, Romek Przygodzki i wielu, wielu innych...
Kilka lat temu zobaczylem ze na jeden z meczow pilkarskiej Ligi Mistrzow pilke na srodek boiska wywiozl samochodzik zdalnie sterowany. Celem bylo pokazanie marki tego autka jako firmy-sponsora. Przypomnialem sobie ze ja to zrobilem pod koniec lat 90-tych gdy zabralem mojemu synowi taki samochodzik i wywiozlem krazek na srodek lodowiska. Ludzie na hali byli "w szoku" ale cieszyli sie. Cos sie dzialo. Kiedy udalo mi sie jeszcze namowic Beate Weglarczyk by przed pierwszym meczem nowego sezonu zaspiewala hymn Polski na zywo na lodowisku to sam Piotrek Kolodziej od pana Wojasa byl zachwycony i mowil pozniej ze szefowi sie tez spodobalo. Wizjonerstwo czy nie ale natchnienie od Ewalda i powtarzalnosc dzialania pokazalo ze mozna. Trzeba chciec osiagnac cel.
Komentarze
Prześlij komentarz